| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych | Księga gości | Forum dyskusyjne | Chat | Newsletter | Powiadom znajomego | Poczta | Facebook |
Polski English Deutsch
Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy
- | - Katalog firm usteckich | Przetargi | Szukam/dam prace | Ogłoszenia | Pogoda | Hejnał Ustecki | Herb Ustki | Społeczność Lokalna - | -
- | - Klimat | Kalendarz | Ustka w liczbach | Miasta partnerskie Ustki | Plan miasta Ustki | Bezpieczna Ustka | Bezrobocie w Ustce - | -


Temat tygodnia / Taniej już było

Świat, a więc i Polskę, czekają kolejne podwyżki cen żywności. My za jedzenie zapłacimy już tyle, co reszta Europy.

Dobre wieści zwykle chodzą w parze ze złymi. W zeszłym tygodniu złoty znów pobił rekord kursu do euro i dolara, co cieszy plażujących teraz na całym świecie Polaków. Ci, którzy zostali w kraju, zmagają się z drugą stroną tego zjawiska. Silny złoty i podwyżki zbliżyły ceny żywności w Polsce do poziomu zachodnioeuropejskiego. Zestawiliśmy ceny produktów spożywczych w berlińskim i krakowskim sklepie sieci Lidl. Najtańsze masło w Niemczech - 0,89 euro, w Krakowie - już 0,83 euro. Niewielka jest też różnica w cenie mleka, soków czy kiełbasy. Pomidory tańsze są w Berlinie, podobnie czekolada i makaron. Na szczęście pieczywo, jajka, woda mineralna czy cukier są ciągle o jedną trzecią, a nawet połowę tańsze w Polsce niż Niemczech.

Mechanizm wyrównywania cen ma dwa źródła. Z jednej strony wzrost cen żywności jest w Polsce trochę szybszy niż w strefie euro, a przy niektórych produktach, jak chleb i produkty zbożowe, tłuszcze czy owoce - znacznie szybszy. Na to nakłada się aprecjacja złotego. Dlatego i tak niewielkie już różnice cenowe będą dalej maleć.

Eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przewidują, że najbliższy skok cen produktów spożywczych czeka Polskę już jesienią. Narodowy Bank Polski szacuje, że w grudniu ceny żywności w Polsce będą o ponad 6 proc. wyższe niż w styczniu. Powakacyjne podwyżki powoli stają się normą na krajowym rynku spożywczym, ale w tym roku dojdzie do tego nieurodzaj zbóż wywołany przez suszę. Niedobór zboża podniesie nie tylko ceny mąki i pieczywa, ale także pasz, co odczujemy, kupując mięso. Sytuację mógłby poprawić import tańszych zbóż z południa Europy, gdzie zapowiadają się rekordowe zbiory. Sęk w tym, że import tańszego zboża na wielką skalę to decyzja nie tylko ekonomiczna, ale i polityczna, zwłaszcza gdy resortem rolnictwa kieruje Polskie Stronnictwo Ludowe. Minister Marek Sawicki raz zapowiada wzrost cen o 8-10 proc., innym razem mówi, żeby nie straszyć, bo ruszy import. Doświadczenie podpowiada, że na większą interwencję ani rząd, ani importerzy nie zdecydują się w obawie przed protestami silnego krajowego lobby rolniczego.

W ciągu zaledwie roku żywność podrożała w Polsce o ponad 7,5 proc., ale na razie nikomu te podwyżki zbytnio nie przeszkadzają. Dzięki rosnącym pensjom od kilku lat udział zakupów żywności w wydatkach przeciętnej polskiej rodziny szybko maleje (teraz wynosi ok. 18 proc.), zwiększając odporność konsumentów na podwyżki cen chleba i kiełbasy. Najbiedniejsi Polacy oczywiście płaczą przy każdych zakupach, ale tej grupy konsumentów biznes nie uwzględnia w swoich planach. Pozostali więcej zyskują, niż tracą. Rolnictwo - na sprzedaży surowca (pszenica w ciągu roku podrożała w skupie o ponad 40 proc., pozostałe zboża niewiele mniej). Wielkie firmy przetwórcze - na cenach detalicznych w kraju, które rekompensują im spadek rentowności eksportu spowodowany mocnym złotym. Klienci, ostatni element handlowego łańcucha pokarmowego, na razie nie wykazują większej nerwowości. Wskaźnik optymizmu konsumenckiego wprawdzie maleje, ale ciągle jest wysoki. W efekcie w środę GUS opublikuje znowu dane o dużym wzroście sprzedaży detalicznej, niższym niż na początku roku, ale z pewnością dwucyfrowym.

Marek Rabij, współpraca Agnieszka Hreczuk (Berlin), Paweł Olwert
Źródło: Newsweek Polska, Skrót artykułu z wydania 30/08 ze strony 46