| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych | Księga gości | Forum dyskusyjne | Chat | Newsletter | Powiadom znajomego | Poczta | Facebook |
Polski English Deutsch
Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy Ustka On-line Miejski Portal Internetowy
- | - Katalog firm usteckich | Przetargi | Szukam/dam prace | Ogłoszenia | Pogoda | Hejnał Ustecki | Herb Ustki | Społeczność Lokalna - | -
- | - Klimat | Kalendarz | Ustka w liczbach | Miasta partnerskie Ustki | Plan miasta Ustki | Bezpieczna Ustka | Bezrobocie w Ustce - | -


emat tygodnia / Szlakiem zysków

Natura poskąpiła Polsce atrakcji turystycznych, ale te braki może uzupełnić przemysł.

Książę Guido Henckel von Donnersmarck byłby pewnie wzruszony faktem, że jego kopalnia w Zabrzu nie tylko wciąż nosi jego imię, ale w dodatku ma się świetnie 153 lata po uruchomieniu. Węgla w kopalni szukać dziś wprawdzie ze świecą, bo miejscowe złoża dawno wyeksploatowano, ale w starych szybach można teraz znaleźć nie mniej cenny skarb - turystów. Pod koniec czerwca kopalnia obchodziła pierwszą rocznicę działalności w charakterze atrakcji turystycznej. Nieczynne od lat chodniki odwiedziło 30 tys. gości, którzy 170 metrów pod ziemią oglądali, jak wyglądała praca górnika na przełomie XIX i XX wieku. A przy okazji zostawili w niej ponad pół miliona złotych.

Kilka lat temu zabytkowa kopalnia byłaby atrakcją turystyczną na skalę kraju. Dziś jest jedynie jednym z wielu przystanków na trasie miłośników turystyki przemysłowej - na razie raczkującej, ale coraz prężniejszej gałęzi biznesu turystycznego w Polsce. Fabryka czy huta na pierwszy rzut oka może wydać się mało atrakcyjnym celem wakacyjnych wędrówek, ale nawet pobieżna lektura listy największych industrialnych atrakcji turystycznych Polski i Europy pokazuje, jak bardzo mylna i krzywdząca to opinia. Tym bardziej że zwiedzać można nie tylko stare fabryki zamienione w muzea, ale także czynne, nowoczesne zakłady. Wizyta w kopalni czy hali produkcyjnej zaspokaja dziecięcą ciekawość, każącą szukać odpowiedzi na pytanie, jak to się robi? Firmy zaś chętnie uchylają rąbka tajemnicy, bo w ten sposób budują trwałą więź z konsumentami, reklamują swoje produkty i wreszcie zarabiają na biletach oraz sprzedaży przyzakładowej.

W USA i Europie Zachodniej symbioza turystów i przemysłu kwitnie już od kilku dekad. W Polsce to dopiero początki. W Zabrzu powstanie niebawem ośrodek dokumentujący zabytki przemysłowe kraju, który patronatem chce objąć Światowa Organizacja Turystyczna. W Krakowie od 10 lat działa muzeum inżynierii miejskiej, a turyści obok Sukiennic i Wawelu mogą przejść przez miasto szlakiem zabytków techniki - od starego browaru przez elektrownię, kończąc na zabytkowej kuźni. W Zachodniopomorskiem trwają z kolei prace nad stworzeniem podobnej trasy po zabytkowych wiatrakach, śluzach i elektrowniach wodnych. Również coraz więcej czynnych zakładów otwiera podwoje przed zwiedzającymi. - Przez lata PRL przemysł otaczała aura obsesji przed szpiegostwem gospodarczym, a potem zwyczajnie nie dostrzegano tkwiącego w fabrykach potencjału turystycznego - twierdzi Anna Nitkiewicz-Jankowska z Politechniki Wrocławskiej, badająca turystykę przemysłową w Polsce. - Teraz coś drgnęło.

Turystyczna elita
Liczbę czynnych i muzealnych zakładów otwartych dla turystów Polska Organizacja Turystyczna szacuje już na około 150 - począwszy od znanych na całym świecie perełek, jak kopalnia w Wieliczce, przez jedną z nielicznych w Europie czynnych parowozowni w Wolsztynie, kończąc na takich, których sława nie wykracza na razie poza granice własnej gminy. We Francji samych działających zakładów otwartych dla turystów jest dziś ponad 1,7 tys., liczba zwiedzających przekracza 8 mln osób rocznie, a liderem z 200 tys. gości rocznie jest elektrownia w Bretanii, wykorzystująca siłę przypływów i odpływów morza. Potencjał turystyczny polskiego przemysłu odpowiada zatem pozycji naszej gospodarki w świecie - nie jest wprawdzie źle, ale do czołówki też daleko. Gdyby jednak podliczyć wszystkie zabytki przemysłowe na terenie Polski, które na lokalną skalę mogą być także atrakcją turystyczną - jak np. zabytkowa wieża ciśnień w Świętochłowicach czy pomorskie elektrownie wodne - liczba obiektów wartych zobaczenia rośnie już do ponad 16 tys. Stawce przewodzą tereny należące przed wojną do Niemiec. Najwięcej atrakcji - ponad 3,8 tys. - ma do zaoferowania Dolny Śląsk, tuż po nim Kujawy i Pomorze (1,9 tys.), Warmia i Mazury (1,7 tys.) oraz Śląsk (1,6 tys.). Zabytków już nie przybędzie, ale powinna rosnąć szybko liczba firm, które wycieczki w hali fabrycznej nie potraktują jak dopustu bożego. Bo mariaż przemysłu i turystyki właściwie nie ma słabych stron.


Marek Rabij
Źródło: Newsweek Polska, Skrót artykułu z wydania 32/08 ze strony 42